Skip to content

rzucić wszystko i

Są takie dni, kiedy chciałabym rzucić wszystko i schować się przed całym światem. Schować się w jakimś miłym, ciepłym malutkim miejscu i przez chociaż jeden dzień nie myśleć o tym co za drzwiami. O tym co robi sobie ludzkość, o ociepleniu klimatu i nierównościach społecznych, o podatkach do zapłacenia i kolejnym właścicielu mieszkania, z którym się nie dogadujemy. I właśnie wtedy przypominam sobie, że ten „ciepły malutki kącik”, w którym chcialabym się schować nie jest nawet mój tylko wynajmowany.

I dociera do mnie, że jeśli miałabym przecież swój własny dom, rzeczywiście mogłabym chować się w nim przed światem, który zapieprza swoim własnym rytmem. Tylko: po co? Na jak długo? I co, jak już wyjdę z kryjówki?

Koniec końców siedzę w sypialni na krześle w plamie słońca i układam myśli spisując je tutaj. I mam walkę w głowie na dwa głosy. I kiedy jeden mówi mi: „mam złe przeczucia!” przy akompaniamencie ściśniętego żołądka, drugi, na spokojnie, podsuwa mi wizję tego, gdzie będę za kilka lat i pyta: „w jaki sposób to doświadczenie przyda ci się w przyszłości?”. Serio. Zryta bania, mówię Ci.

Zawsze. Prędzej czy później. Nie zawsze tak od razu. Ale zawsze. W mojej chorej głowie pojawia się głos rozsądku, który nie pozwala mi zwariować. Który wyciąga mnie z łóżka w bardzozłe dni. Który daje iskierkę chęci na zrobienie kolejnego kroku. Który mówi mi, że mogę. Że te obrazki, które tak skrzętnie pielęgnuję w głowie pewnego dnia się spelnią w całości. Tylko muszę wstać, jeszcze ten jeden raz.

A może? Może to jest właśnie intuicja, którą mam zaszczyt od kilku lat w końcu słyszeć? Bo mimo wszystkich sytuacji, z którymi się zmierzyliśmy razem z M, i mimo wszystkich moich strasznych dni, z którymi wygrałam – jestem o niebo spokojniejsza niż kiedyś. Ma to więc jakiś sens.

Patrzenie z bliska i z daleka – nie tylko na swoje ciało – ma sens. Próbowanie – ma sens.

 

A teraz pozwól, że odpalę sobie siedem minut medytacji, której nadal jeszcze nie umiem do końca robić, ale bardzo się staram i próbuję, bo te dźwięki morza w tle robią magię w mózgu. I zaraz po tym, siadam do pracy.

Bo mogę.

Xo,

K.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *