Skip to content

p o w o l i

– kiedy ja bym chciała takiego wiesz, PIERDOLNIĘCIA

 

bo nie masz pojęcia, że Ci którzy mieli pierdolnięcie, pracowali na to latami, 

nic się nie dzieje z dnia na dzień

 

– wiem o tym, że na wszystko potrzebny jest czas, 

– mi po prostu brak cierpliwości 

 

Mi też. To, jak cholernie jestem niecierpliwa i jak szybko się nudzę / zniechęcam pewnymi rzeczami wiedzą tylko mi najbliżsi. Już nic nie mówią, kiedy zmieniam wszystko milion razy dziennie. Boję się i często wątpię. Regularnie. A mimo to, w dalszym ciągu robię to, co robię.

Nadal tu jestem. Nie zniechęciły mnie negatywne komentarze po pierwszym poście, nie zniechęciły mnie braki w sprzęcie, brak umiejętności czy – właśnie – strach.

Bo ubzdurałam sobie w głowie wizję, obrazek swojego życia sklejony z rzeczy, których chcę, których potrzebuję, na których mi zależy. I nie potrafię powiedzieć, w którym momencie, ale uwierzyłam w to i od tej pory wierzę w to cały czas. I nie, to nie jest tak, jak piszą na Instagramie: że wyskakuję co rano z łóżka na samą myśl o pracy, którą kocham. LITOŚCI! 

Są dni, których nie doceniam. Są takie, w których prawie nic nie robię i później nadrabiam nocą, bo wyrzuty sumienia nie dają mi spać. Są dni, w których nawalam po całości, choć uczę się wyznaczać granice i troszczyć się o siebie. Są dni, w których pracuję od 7 rano do 2 nad ranem i drugiego dnia znów wstaję rano, bo się dzieje i mam hajp. Są takie dni. Ale nadal: lubię to, co robię i pasuje mi to do mojej wizji, więc: robię to. Porzucam to i wracam. Jestem lepsza, raz gorsza, ale wracam. Nie nadążam za własnymi pomysłami albo nie mogę zwlec się z łóżka, ale wracam. To już silniejsze ode mnie: zawsze wracam. Bo wierzę, że to się uda.

I po tych kilku latach nieregularnego pisania, a po dwóch latach robienia filmów, widzę tych, którzy we mnie nie wierzyli. Obserwują mnie, czytają, podglądają. W niektórych przypadkach drwiące uśmiechy zastąpił respekt i propozycje. I pytania.

Wypuściłam pierwsze filmy dla kilku osób, dla zamkniętej grupy, dziś wyrzucam je na znanych platformach, kiedyś trafią na większe ekrany. I to będzie właśnie: „PIERDOLNIĘCIE”.

Nie w jeden dzień i całe szczęście!

„It’s not what you achieve in life, but who you become as a person due to those achievements” [Curtis Martin]

 

I na koniec, moja najświeższa lekcja, jesteś gotowa?

Moje osiągnięcia mają znacznie szerszą skalę niż tylko „SUKCES” lub „ PORAŻKA”. Moje / Twoje / nasze. 

JEZU! To takie proste, że aż boli, ale Ty, Perfekcjonistko, zrozumiesz mnie doskonale. To, że nie masz (jeszcze) miliona obserwatorów na Instagramie, nie oznacza, że to nie jest Twój sukces. To, że nie zarabiasz milionów na tym, co robisz od kilku lat, nie oznacza, że to nie jest Twój sukces. Ważne jest to, jak TY się czujesz z tym, co robisz, Ty i tylko Ty, nie porównując się do innych i pomijając w tym wszystkim liczby. Poza tym: to proces. Wiesz o czym mówię?

Dziś, czuję się świetnie. I zamierzam to kontynuować. A jeśli opadnie pył i już nie będę miała frajdy z tego, co robię teraz – znajdę nowe zajęcie. I włożę w to tyle serducha, ile zawsze. Zawsze sto pro.

 


Piszę to dziś dla kilku kobiet, które znam, z którymi mam bezpośredni kontakt albo o których wiem, że to przeczytają. Bo same walczą z tym samym. 

I piszę to dla siebie, bo ja sama mam takie dni, kiedy myślę, że stoję w miejscu. Nie stoję. Juz od kilku lat nie stoję. I to będzie mój dowód, linia na ścianie, dla pokoleń.


K.

 

zdjęcie: viabirdie.com

2 komentarze

  1. taak, taak, taak! gotowa na lekcje, gotowa na porządnego kopa motywacji! cytat zapisuję, oba, i Twój i Curtisa, i biorę do serca, działam.
    dziękuję za tego posta i życzę Tobie, sobie i Nam wszystkim, szczególnie perfekcjonistką, porządnego pierdolnięcia.. w swoim czasie :* never ever give up!
    ściskam!

    • kanielak kanielak

      działaj! niech Ci ten Twój obrazek w głowie nie da spokoju 🙂 wierzę w Ciebie, Daria! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *