Skip to content

o podróży

z końcem roku 2017 zamknęliśmy nasze sprawy w Norwegii, zwieźliśmy nasz dom do Polski i wyruszyliśmy w podróż dookoła świata. wylosowaliśmy 10 państw. obiecaliśmy sobie, że to będzie pierwsza zima w ciepłym klimacie, więc zaczęliśmy od Tajlandii. w podróży pracujemy i nagrywamy. 


podróżowanie takie jest: dopóki siedzisz w domu, w miejscu sobie znanym i wygodnym, wydaje Ci się, że inne kraje to taka odległa rzeczywistość. boisz się na myśl o inności. o innych warunkach życia, o innym języku, kulturze, zachowaniach, reakcjach. sztywniejesz na myśl o trudnych sytuacjach, o niebezpieczeństwie, bo przecież TAM jest TAK niebezpiecznie. znajomi Cię ostrzegają, podają przykłady swoich znajomych i znajomych znajomych tego, czego należy się wystrzegać.

 

a potem wsiadasz w samolot.

a potem masz przesiadkę i widzisz setki innych ludzi, którzy podróżują w nieznane tak jak Ty.

i widzisz setki ludzi, którzy wiedzą gdzie jadą, bo to ich dom lub dom ich najbliższych.

 

a potem wysiadasz i wszystko jest nowe i wszystko zaskakuje Cię od samego początku.

ale skupiasz się na podstawach postaw: wyjmujesz pieniądze, szukasz transportu do hostelu.

obserwujesz tubylców i przyjezdnych, zderzenie kultur.

jedziesz przez miasto tuk tukiem i otwierasz oczy szeroko.

 

a potem wyruszasz w miasto i z każdym krokiem dociera do Ciebie jedno:

tu jest jak wszędzie indziej. 

tu dzieje się życie, jak wszędzie indziej. 

ludzie tu wiodą życie jak wszędzie indziej. 

ludzie są tu jak wszędzie indziej. 

 

miejsce jest inne, klimat, język i kultura, ale nie można mieć tego nikomu za złe, prawda?

prosta gestykulacja i uśmiech wyrażą więcej niż tysiąc słów.

w końcu posługując się tym samym językiem czasem nie jesteś w stanie pojąć.

 

i funkcjonujesz tak jak robiłaś to do tej pory: pracujesz, obserwujesz, uczysz się.

nie szukasz zaczepek, ale masz więcej wyczucia i uważności dla tego co wokół.

i tak jak wcześniej pocieszasz, kiedy drugi człowiek płacze stojąc na przeciwko.

 

i odkrywam, że jednak wszędzie jestem taka sama.

wydurniam się w stresie, zagaduję ludzi nad stoiskami z jedzeniem i oferuje pomoc kiedy trzeba.

 

i zostawiam kawałek siebie w każdym z miejsc.

i każde z tych miejsc zostaje po kawałku we mnie.

 

i teraz tylko muszę zrobić więcej miejsca w serduchu: dla ludzi, dla przygód i pięknych obrazów.

i jeszcze więcej miejsca na dysku, żeby się tymi obrazami podzielić później z Tobą.

 

a to dopiero początek!

K.

2 komentarze

  1. nie umiem się doczekać na te obrazy (i filmy!) 🙂
    choć po tylu krajach i dookoła świata nie podróżowałam (pff, przecież wiele jeszcze przede mną, więc kto wie – ciągle sobie to powtarzam 😉 ) to takiego zderzenia już po części doświadczyłam i dokładnie wiem o czym mówisz, bo to (nie)zwykłe uczucia, prawda? wspomnienia zachowane w serduchu, a tak dla przypomnienia również na karcie aparatu/kamery – coś cudownego!
    pozdrawiam z nieco zimniejszego klimatu (ale nadal w miarę do zniesienia 😉 ) xx

    • kanielak kanielak

      wszystko przed Tobą, Daria! tak, te wspomnienia są nie do zastąpienia, niezależnie od klimatu 😉 i niesamowite jest czuć się jak w domu tak daleko od domu, mimo różnic i barier.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *