Skip to content

o emocjach

W tym świecie wypchanym po brzegi uśmiechniętymi coachami i trenerami rozwoju osobistego. W świecie, w którym ubieramy i malujemy się do zdjęcia, przyjmujemy dziwne pozy i za nic nie dajemy po sobie poznać, że coś jest nie tak. W świecie, w którym wolimy przeczekać sytuację, pominąć ją lub potraktować filtrem pozytywnego myślenia, niż napisać jak jest naprawdę. W świecie, w którym smutek nie jest trendy, a złość uchodzi za słabość, uczę się i pielęgnuję myśl, że:

Złość nie jest zła.

Nie doszłam do tego sama, choć to uczucie towarzyszy mi od wielu wielu lat. Jest jak ta biedna ciotka siedząca na plecach z opowiadania Murakamiego, ale gorsza: jest ze mną na każdym kroku i tylko czeka żeby zamienić się w mojego największego wroga. Z tym, że to nie ciotka – to ja. To ja jestem swoim największym wrogiem.

I tak, w wieku 28 lat, uczę się rozpoznawać, nazywać i wypowiadać złość. Idzie mi opornie. Uczę się stawać w swojej własnej obronie i walczyć o siebie. Boże, jakie to trudne. Próbuję mówić, używając zasad Komunikacji Bez Przemocy, o tym, jaka to sytuacja mnie zezłościła i dlaczego, co to dla mnie znaczy i czego oczekuję. Złość – wyparcie – płacz – walka o siebie. Pot i krzyk (choć tego już znacznie mniej). Nie jest różowo. 

Płacz nie jest zły.

Przybliża mnie do tego, co jest dla mnie szalenie ważne, do moich potrzeb. Pokazuje mi, że zależy mi na mojej przyjaciółce i kontakcie z nią; że uciekam, ale tak naprawdę chcę, żeby ta najbliższa mi osoba stęskniła się za mną i walczyła o mnie. Walczyła tak, jak ja sama nie potrafię.

Smutek nie jest zły.

Pokazuje mi, że straciłam coś, co było dla mnie ważne. Że nie udało się coś, w co włożyłam dużo swojej pracy i nadziei. Że pewna z podstawowych ludzkich potrzeb nie została zaspokojona, kiedy tego bardzo potrzebowałam, bo nie potrafiłam o tym powiedzieć.

Co jest złego w emocjach i dlaczego je pomijamy? Dlaczego tłumimy je, kisimy pod pokrywką „pozytywnego myślenia”, albo tej głupiej myśli, że tego człowieka po drugiej stronie to nie obchodzi? Dlaczego nie mówimy o tym, jak się czujemy, tak po prostu?

 

Cześć, jak się dziś czujesz?

Ja. Nadal mam w sobie dużo smutku, bo projekt, w który włożyłam dużo serca nie powiódł się tak, jak tego chciałam. Przez to też, boję się każdego nowego kroku. Ale mam nadzieję i odrobinę radości na myśl, że jeśli znów zacznę – może trochę inaczej niż wcześniej – to pokaże mi to nowe możliwości i ta dawna energia wróci do mnie. Jestem dziś też wrażliwa na sygnały, jakie daje mi ciało: jestem spokojna i uczę się tego stanu.

A Ty?

 

 

 

ps / jeśli mnie jeszcze nie znasz: mówiąc o złości, nie mam na myśli nieadekwatnej reakcji lub reakcji skierowanej w złą stronę (czyli potocznego wyżywania się na kimś). Nie. Mam na myśli dialog z drugim człowiekiem, rozmowę, w której nazywamy swoje emocje i słuchamy też drugiej strony.

K.

 

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *