Skip to content

najprostszy mazurek ever

Jestem zakochana po uszy w daktylach. Święcie wierzę w to, że to odkryte przez nas jesienią „Juicy Dates” i ukręcane z nich przeróżne kombinacje kremów i kulek mocy pozwoliły nam przetrwać kolejną już norweską zimę. A przynajmniej tak sobie tłumaczę zjadanie paczki 400g raz na półtorej tygodnia.

Rzecz o „Juicy Dates”: w sklepach znajdziesz mnóstwo różnych daktyli, różnej wielkości, pokryte błyszczącą skórką lub bardzo wysuszone i popękane, większe, mniejsze, z pestkami lub bez. „Juicy” to są te, które możesz z łatwością zmiażdżyć dwoma palcami. Ich miąższ jest tak miękki jak najczarniejszy banan, taki idealny do zjedzenia po treningu lub taki do chlebka bananowego, wiesz. Skórka odchodzi od nich sama, ale wcale nie musisz jej zdejmować – po kilku minutach w blenderze nie będzie po niej śladu. Tych daktyli nie namaczasz. Wyjmujesz tylko pestki, i jesz, jesz, kręcisz i jesz.

Kombinacji stworzyłam wiele, ale to te dwie zebrały najgłośniejsze pomrukiwania nad stołem od naszych przyjaciół.

Dziś masz okazję pomruczeć i Ty.


Obie te wersje mogą być bazą dla: spodów do raw tart, kulek mocy i innych roślinnych i bezglutenowych kombinacji. Dodaj mąkę kokosową, zmielone orzechy, pestki lub – serio! – komosę ryżową. Plus olej kokosowy, który sprawi, że masa po schłodzeniu będzie bardziej zbita.

 

KREM Z DAKTYLI 

WERSJA 1 / dla dorosłych

3 szklanki daktyli- wymieszałam „Juicy Dates” z takimi twardszymi, mniej więcej po połowie

2 łyżki kakao- im bardziej czubate, tym wytrawniejszy będzie krem

2-3 łyżki mleka kokosowego (twardej części) + ciepła woda

20-30 ml rumu- Captain Morgan jasny poleca się!

szczypta soli 

 

Najlepszy będzie blender kielichowy, ale ręcznym też się to może udać. Wrzuć wszystko i mieszaj, dodając stopniowo trochę wody, żeby blender miał jak pracować; z przerwami, bo zajmie to średnio 20 minut. Mój krem miał konsystencję Nutelli albo naturalnego prawdziwego masła orzechowego (takiego bez żadnych dodatków). Był kremowy, idealny do rozsmarowania, a po nocy odrobinę zastygł.

 

WERSJA 2 / dla wszystkich 

3 szklanki daktyli 

2 łyżki kakao

2 łyżki tahini (pasty sezamowej)

2 łyżki mleka kokosowego

szczypta soli

 

Mieszamy tak samo jak w wersji powyżej. Można dodać oleju sezamowego (tego co się zebrał u góry w słoiczku tahiny), albo znów dodać wody. Ten krem będzie trochę gęstszy.

 

Obie wersje wspaniale komponują się z malinami, też mrożonymi. I tak, dwa tygodnie temu serwowałam krem numer dwa w małych słoiczkach, z pokruszonymi malinami i szczyptą soli, a dziś, z okazji zbliżających się Świąt, krem numer jeden wylądował na kruchym spodzie i robi za najprostszy mazurek ever. (Również posypany malinami.)

 

Spód do mazurka to kruche ciasto z przepisu Weroniki Madejskiej.  Nie miałam syropu klonowego, użyłam więc syropu z winogron. Koniec końców, to masa daktylowa przebija, spód daje przemiłe chrupanie w zębach.

320g mąk bezglutenowych – ryżowej i owsianej

2 łyżki skrobi ziemniaczanej 

100ml oleju roślinnego

100ml syropu

szczypta soli 

 

A tu mój film- nagrany z Weroniką- w którym bardzo ładnie widać konsystencję ciasta:


Jutro przepis na pasztet. Tak tylko mówię.

K.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *