Skip to content

gdzie jestem teraz

To nie tak, że mnie tu nie ma.

Bardzo dużo myślę ostatnio o tej mojej stronie, o tym co robiłam rok temu, jakie plany snułam wtedy. Wspominam przepisy, zdjęcia, przeglądam swój kanał YouTube, odpalam filmy i chce mi się beczeć. Serio. Łzy stają mi w gardle bo czuję, że coś zaprzepaściłam. Że się cofnęłam i trochę nie wiem jak znów do tego wrócić. Chcę bardzo i nie wiem jak.

A jednocześnie wyklarowała mi się wizja tego, do czego dążę. Super było gotować i robić przepisy, zdjęcia, bawić się tym i dzielić się tym z Tobą. Całe moje serducho nadal pozostaje przy naturalnym i prostym jedzeniu i wróciłam też do mojego ukochanego szlajania się po knajpach i próbowania nowych rzeczy. Ale to nie wszystko.

„There is so much more than just a food”. Po tym, jak podjęłam się zrobienia serii filmów o mojej historii, nadeszło znacznie więcej. Nadeszły rozmowy i dużo przemyśleń na temat kobiecości, dziewczyńskiej solidarności, feminizmu. Dużo obserwowałam i nadal obserwuję. Widzę. Słucham. Chcę więcej.

Zaczęłam kleić filmy związane już nie tylko z jedzeniem i mam w głowie coraz więcej obrazków, które chcę zrealizować. Na które nie mam czasu albo wystarczająco motywacji, albo odwagi. Wynajduję sobie powody i wymówki, przez które – w moim odczuciu – nadal nie mogę zacząć robić filmów na serio. Nadal nie czuję, że mogę, że one są wystarczające.

I nie piszę tego po to, żeby się użalać. Wyrzucam z siebie wszystko to, co się nagromadziło. Wybebeszam się emocjonalnie, bo czuję, że nadchodzi nowe. Że dojrzałam do tego, żeby zawalczyć o to, o czym tak marzę od roku.

I w końcu: chcę Ci pokazać proces. Chcę Ci pokazać, że nic się nie dzieje z dnia na dzień, że wszystko do czego dążysz rozkłada się na tysiąc etapów i wiele z nich jest cholernie trudnych, a najtrudniejsza jest własna głowa.

Na koniec nie napiszę Ci: „zapraszam na nowy film w każdy czwartek o 17”. Jeszcze nie.

Ale wiedz, że pracuję nad tym. I dopnę swego.

 

Jeśli chcesz uczestniczyć ze mną w tej drodze, najczęściej pojawiam się na Instagramie, czasem naskrobię coś więcej na Facebooku. Na Insta jest więcej prywaty, ładne rzeczy i krótkie Stories każdego dnia. Wszystkie moje filmy, starsze i najnowsze oraz wszystko to co nadchodzi, jest na moim kanale YouTube.

I zawsze powtarzam: gdzieś trzeba zacząć. Dla mnie ta strona, tak jak i pierwsze filmy, były ważnym początkiem i do dziś z rozrzewnieniem wracam do nich i widzę jak się zmieniłam. Ja i moje rzeczy, które tworzę. Bez tego nigdy nie doceniłabym siebie.

 

Idę. Widzimy się!

K.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *