Skip to content

co powinnaś jeść ?

Pamiętam jak kilka lat temu zostałam wyśmiana, kiedy powiedziałam, że nie jem mięsa. Wyśmiana, dosłownie. „Bo taka moda teraz, hue hue”. Koleś był dupkiem, ale nie zmienia to faktu, że stałam jak wryta i nie wiedziałam co mam odpowiedzieć. W sumie nie powiedziałam nic.

Zawsze wydawało mi się, że jeśli pytasz o coś drugiego człowieka, w tym o to co je, to dlatego, że a) interesuje Cię to b) masz w planach coś mu przygotować do jedzenia. Od kiedy tylko pamiętam interesowało mnie to, co ludzie jedzą, jakie mają podejście do jedzenia, w jaki sposób mówią o jedzeniu, co kupują, co mają za swoje „basic” rzeczy w szafkach. To jest strasznie ciekawe i nadal uważam, że dużo to mówi o człowieku. Ale życie nauczyło mnie jeszcze jednej rzeczy, znacznie ważniejszej: nie oceniać. Bo widzimy tylko jeden mały kawałek tej osoby, zazwyczaj ten, który ona chce nam przekazać. Dwa: sama jestem najlepszym przykładem tego, jak podejście do jedzenia i potrzeby ciała się zmieniają. I myślę, że to całkiem naturalne.

Do brzegu, bo ma to być tylko notka, notka-na-myślenie, wiesz.

Nie mam nic do próbowania nowych rzeczy. Czujesz się na siłach, żeby odrzucić mięso – zrób to i jedz więcej warzyw, mądrze. Chcesz ograniczyć gluten? Spróbuj przez miesiąc i obserwuj się, nie daj się też efektowi placebo. A może wcale nie chcesz zupełnie porzucać mleka i produktów mlecznych, ale decydujesz, że od czasu do czasu kupisz jednak tofu do sałatki. TO JEST OKEJ. O ile robisz to w zgodzie ze sobą i swoją głową. O ile nie jest to coś wymuszonego, bo się nasłuchałaś o tym jak to twoja koleżanka świetnie się czuje bez produktów z grupy x.

Masz swoją głowę. I swoje ciało. To, co działa na koleżankę, niekoniecznie zadziała równie dobrze i na Ciebie. Myśl samodzielnie. A jeśli dobrze Ci z tym, jak jesz teraz – gratulacje i niech Ci to służy!

Dwa: diety nie istnieją. Jeśli podejmujesz się zmian w zakresie odżywania (radykalnych zmian), to nie na dwa tygodnie, po których z podwójną siłą wracasz do dawnych nawyków. Nie rób sobie tej krzywdy.

 


Coraz częściej mam wrażenie, że jedzenie – styl odżywania – to taka trocha mała religia. Każdy ma swoją. I każdy z nas ma do tego prawo. I jak w przypadku każdej teorii znajdą się jakieś badania naukowe, które ją potwierdzą i kilka innych, które ją obalą. Przestańcie się w końcu wzajemnie pouczać i udowadniać, że „moja jest mojsza niż twojsza”. Serio. To już nawet nie jest śmieszne.

I tym miłym akcentem zakończę dzisiejszą notkę, która jest rozwinięciem tego krótkiego filmu. Obejrzyj i daj znać co myślisz!

K.

 

PS / Mówię tu o osobach  z d r o w y c h. Zdrowych fizycznie i psychicznie. Jeśli uważasz, że jesz zdrowo, zero przetworzonego jedzenia plus umiarkowany ruch, a nadal coś nie gra z Twoim ciałem – jest to najprawdopodobniej czas, żeby wybrać się do lekarza. Jeśli szukasz coraz to nowych diet, odrzucasz coraz to nowe produkty, a w głębi duszy myślisz tylko o tym, żeby znów zrzucić kilka kilogramów – jest to najprawdopodobniej czas, żeby zgłosić się do specjalisty. Masz jedno ciało. Dbaj o siebie.

PS // Wegetarianką byłam jakieś 5 lat (nie wiem, bo nie liczyłam) i zawsze mówiłam o sobie, że „nie jem mięsa”, bo nie miałam ku temu powodów etycznych, więc ta szufladka z nazwą na „w” jakoś mi nie odpowiadała. Po tym czasie wróciłam do jedzenia mięsa, dziś jem je rzadko i tylko wtedy kiedy podpowiada mi to ciało. O tym też napiszę. Chyba raczej na pewno.

Be First to Comment

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *